Moje zmagania z materią czyli potargane życie zawodowe kadrowca
Gra w bambuko
by
on 2010-03-10 at 16:02 (304 Odwiedzin)
Czasami to te wszystkie koneksje mnie męczą.
Jest taka prosta zasada; dobrze pracujesz – dobrze zarabiasz, źle pracujesz – źle zarabiasz albo nie pracujesz.
Ale to teoria. Tak nie ma.
U nas każdy ma jakieś powiązania. Rodzinne, towarzyskie, związkowe, partyjne. I czasami może tak być, że chcesz wywalić z roboty takiego przysłowiowego Kowalskiego (niech mu będzie Statystyczny). A więc chcesz wywalić Statystycznego, który kolejny raz spieprzył jakiś istotny kawał roboty, ale nie – nie możesz. Zaraz dzwonią różne telefony, przyjeżdżają różni działacze, jesteś wzywany na różne spotkania. I, jak już zostajesz wezwany i przyjeżdżasz, to okazuje się, że to ty jesteś tym oskarżonym. Nie Statystyczny, tylko Ty.
Jak więc robisz rekrutację, to już wtedy powinieneś znać odpowiedź na pytanie skąd Statystyczny pochodzi, kto za nim stoi, co Ci grozi w razie. Oczywiście jak robisz rekrutacje to też są telefony, przyjeżdżają różni i jesteś wzywany. Z tym, że w miłych słowach jesteś przekonywany jaki to świetny kandydat kruca bomba.
Najbardziej to zadziwia mnie to myślenie Statystycznego, że on może się rozwieźć, może żonę z dziećmi wywalić na ulicę, może nawet coś ukraść albo być pijanym w pracy. ALE ZWOLNIĆ GO NIE WOLNO.
I wiecie co? Sądy myślą tak samo.
Mamy tu do czynienia z grą, przy czym mam takie wrażenie, że sądy nie rozstrzygają sprawiedliwie tylko w tej grze aktywnie uczestniczą.
Mam między innymi na tapecie taką sprawę, gdzie udokumentowany fakt wydania pracownikowi polecenia na piśmie został zanegowany przez sędziego. Pozostaje apelacja. Sądy narzekają, że są zawalone sprawami, a jak nie mają być skoro nie chcą porządnie rozstrzygać. Przecież wiele spraw, jak chociażby ta z tym poleceniem służbowym, to sprawy jasne, proste i przejrzyste. Tak by się wydawało. No, ale są tacy którzy wiedzą lepiej.
Nam dorosłym to tak się wydaje, że jak już jesteśmy dorośli to wszystkie sprawy stają się poważne i mądre. A tu jak zmora nasuwa mi się skojarzenie z zabawą mojej trzy i półrocznej córki.
„Tatusiu, nie kocham Cię”
„No to ja też Cię nie kocham”
„Ale tatusiu, to taka gra”





Wyślij na e-mail wpis na blogu